W zasadzie nic nowego. Uczucia można przeliczać na pieniądze. Można to oczywiście kwestionować. Jednak spojrzenie na realia mówi, że można dostrzec prostą zależność: Im więcej kasy, tym więcej przywiązania. Oczekiwania urzędników i polityków wobec naszych placówek są takie, by prowadzić w stronę samodzielności. Zderza się to z oczekiwaniami bliskich z otoczenia, którzy obawiają się, że samodzielność może prowadzić do odejścia dorosłych dzieci spod bezpośredniej kontroli. Motywowane jest to troską i miłością. Im większe renty i dodatki wspierające tym większa miłość. Pewnie to normalne, bo przecież oficjalnie stwierdzona potrzeba wsparcia wymaga oficjalnego ukazywania troski i obawy, by nie tworzyć ryzykowanych warunków do opuszczania gniazda. Można sądzić, że będzie coraz więcej imprez i akcji na rzecz niezależnego życia. A rzeczywistość będzie oglądem obustronnego przywiązania. Może się to kojarzyć z piosenką Kory: co mnie trzyma przy tobie? Smycz – odpowiedź jest prosta.





