Zmieniamy warunki pracy i równocześnie wspierania naszych uczestników. Praktycznie bez wsparcia z zewnątrz, bez proszenia o dotacje, bez grania na uczuciach, oczekiwania zrozumienia, a zwłaszcza litości. Może się to wydawać dziwne w sytuacji, gdy zewsząd słychać apele, czekanie na kasę, przekazywanie informacji, jak to trudno pracować, żyć i być z niepełnosprawnymi, czy niepełnosprawnymi. Sprawa jest prosta – nam chodzi o to, by ludzie niepełnosprawni naprawdę osiągali samodzielność, taką, jak to możliwe. Nam chodzi o to, by nie produkować kolejnych podopiecznych systemu, który nigdy nie będzie w stanie zaspokoić oczekiwań w stylu: nam się należy, nam trudno, nam za mało. Chodzi o to, by uczyć ludzi, że najwięcej zależy od nich samych.





