Smak życia

Nasi absolwenci

adam _m.jpg

Sylwetki absolwentów

Żyję w tym mieście

dsc_0080 copy.jpg

Sylwetki

Nikt nie staje się szaleńcem z własnej woli  -   J. Lacan
Ale też nikt bez własnej woli i troski o siebie szaleńcem być nie przestanie
Opowieść wigilijna PDF Drukuj Email
Wpisany przez Administrator   
piątek, 22 grudnia 2017 13:00

Rano o godzinie 9 przy Tesco miejsce na parkingu można było znaleźć z wielkim trudem.  Nie wiem, czy to są ateiści, którzy zdaniem niektórych nie powinni śpiewać kolęd, czy wierzący nie potrafiący słuchać, że przecież święta to wymiar duchowy. Na drogach tłok, walka o to, kto się wciśnie, kto okaże się bardziej zaradny. Gesty i słowa mające pokazać siłę i moc. W Internecie pogarda, nienawiść, obrażanie tych, którzy myślą inaczej i są inni. Także papieża, który ośmiela się mówić o Ewangelii. O tych wersach świętego Jana o Słowie, które przyszło do swoich, a swoi Go nie przyjęli.

Byłem w Gorcach. 1 kwietnia. Pod Maciejową  rodzina.  Ojciec  z plugiem. Syn prowadzi konia. Matka  i dwie córki sadzą ziemniaki. Jest przedpołudnie. No właśnie - dzieci   powinny być chyba teraz  w szkole  - słyszę. Ale chyba tutaj nauczą się więcej niż  szkole – myślę.  Same słowa i deklaracje mogą być bardzo puste. To kim jesteśmy sprawdza się w praktyce, w codzienności, wśród swoich.

Znowu Gorce, tym razem latem. Idziemy z naszymi niepełnosprawnymi. Na polu traktor rozstrząsający siano.  Na miedzy starszy mężczyzna oparty o grabie. Mówię, że teraz to w polu znacznie łatwiej, nie to co kiedyś, gdy wszystko trzeba było robić ręcznie. No niby łatwiej – podchodzi do mnie i widać, że chce pogadać. Ale co z tego, jak nie ma komu zostawić. Ja muszę syna prosić, żeby wyjechał ze mną traktorem. On mówi, że pracuje 8 godzin, więc po co się ma pocić, jak z tego nic nie ma. Mówię, że kiedyś chodziłem na te pola pomagać rodzinie, owies cały w oście, wiązanie snopków, na kosiarce siedzieli mężczyźni, a kobiety i dzieci musieli najciężej pracować. A do kogo pan chodził. Mówię nazwisko kuzynki. A to tam, gdzie był ksiądz- odgaduje. Tak. A teraz pan zobaczy, na dole przy drodze pusty dom. Ksiądz wybudował dla siostry, a tak się wszyscy pokłócili, że nie dla nich, że teraz stoi pusty i marnieje. Chociaż ksiądz dawno nie żyje. No tak, mówię, a przecież jego matka była taka pobożna. A, śmieje się góral. Jak szła w niedzielę rano do kościoła, to wychodziła wieczorem. Aż proboszcz jej zwracał uwagę, że przecież jest rodzina w domu, że niedziela, że trzeba zrobić obiad i być razem. To ona potrafiła odpowiedzieć, że napisane jest, że przecież Maria lepszą cząstkę wybrała  niż krzątająca się Marta. A dzisiaj, co zostało.

Może zamiast pustych słów o wesołych świętach, warto sięgnąć po te życzenia, które kierujemy w tym roku do naszych bliskich, stąd, z miejsc, gdzie staramy się na co dzień pracować z niepełnosprawnymi, a oni starają się pomagać innym.

Na początku było Słowo

Niech to Słowo, które do nas przychodzi

Sprawi, by nasze słowa

Tworzyły miejsce dla Boga i ludzi

Poprawiony: piątek, 22 grudnia 2017 13:02
 

Liczba gości

Naszą witrynę przegląda teraz 38 gości 

Skuś się na Gorzów

Badania w działaniu




Stworzone dzięki Joomla!. Designed by: free joomla templates VPS hosting Valid XHTML and CSS.