Żeby była jasność

Mamy dalej opiekować się i pomagać  pracując w warsztatach i środowiskowych domach. Nikt z nas od tego nie ucieka. Dostajemy zalecenia jak przestrzegać reżimu sanitarnego w bezpośredniej pracy z kilkudziesięcioma osobami niepełnosprawnymi, wymagającymi często pielęgnacji i karmienia.  Staramy się o to, by było bezpiecznie, by nikogo nie narażać. Pomagamy też niepełnosprawnym i seniorom w mieszkaniach. Zawsze wiemy kto, kiedy i komu pomaga. Nie po to, by się chwalić, ale po to, by w sytuacji zakażenia móc szybko reagować. Dlatego nie zgadzamy się na działania narażające  nas i podopiecznych na chorobę czy śmierć. W ciągu kilkunastu godzin w Gorzowie zmarło kilkanaście osób. Jeżeli ktoś wierzy, że wirus to bzdura, jeżeli ktoś wierzy, że jest nieśmiertelny, niech przebywa w swoim świecie wierzących w nieśmiertelność. Nie zgadzamy się na nieskoordynowane kontakty, na udawanie pomagania innym, na działania na pokaz. Wymagamy od siebie, od naszych podopiecznych i ich rodzin chociaż odrobiny myślenia i wielkiej dozy odpowiedzialności. Wtedy przeżyjemy. O ile Bóg pozwoli.

Ten Wpis został dodany do Wpisy. Pobierz link.