Pies

Kiedy jeżdżę rowerem mijam różne zwierzęta. Także psy. Na ogół nie oczekuję bliskiego kontaktu, bo psy mają tendencję do podbiegania, szczekania a nawet gryzienia. W lesie podbiegł kiedyś do mnie ogar. Wybiegł z domu przy drodze. Znając trochę psychikę psów myśliwskich nie zwracałem na niego uwagi. Pewnie chce się przebiec. Taki pies. Po jakimś czasie przy domu pojawiła się buda. I przy niej przywiązany pies myśliwski. I tak to  trwa. Czasem widzę jak leży na budzie, czasem przy budzie, czasem śpi, czasem skowyczy. Jego życie zostało wyznaczone przez kawałek sznura czy smyczy i myślenie właściciela. Może w ten sposób pies ma się nauczyć, że nie wolno wybiegać za płot lub uciekać w lesie podczas polowania. Bo do tego przecież jest ten pies. Miesiące życia przy budzie aż zapomni, że kiedyś uciekał. I stanie się dobrze ułożonym psem. Na jakiej podstawie pan go tak układa? Że pan jest człowiekiem a pies nim nie jest? Że pan wie lepiej co dobre dla psa? A na jakiej podstawie układamy życie niepełnosprawnym? Jesteśmy bardziej ludźmi, albo też wiemy, że smycz jest właśnie dla ich dobra?  A skąd to wiemy? Przecież uniwersalny świat wartości, który zwalnia nas od myślenia podpowiada, że wszyscy jesteśmy tacy sami. To dlaczego uważamy, że wiemy lepiej? Przecież nie wiemy jak to jest być nietoperzem, a tym bardziej niepełnosprawnym intelektualnie. W czasie pandemii dostajemy setki ofert szkoleniowych. Firmy szkolące  odpowiadają na oczekiwania urzędników piszących rozporządzenia na temat tego jak pracować z niepełnosprawnymi. Urzędnicy oczekują zaświadczeń o zaliczeniu takich szkoleń.  Ważna wydaje się odpowiedniość dobranej smyczy. Nikt nie pyta, czy życie człowieka niepełnosprawnego się zmienia. Ważne, by wykazać na papierze, że potrafi się korzystać z oferty tresury.

Ten Wpis został dodany do Wpisy. Pobierz link.