Jak to się zmienia

W Zbroszy Dużej ksiądz ostrzegał przed uchodźcami. Mają  nie uciekać przed śmiercią tylko jego zdaniem zabierać nam miejsce, pracę, kościoły, kulturę. Można i tak. Człowiek pobity przez bandytów, któremu pomógł miłosierny Samarytanin, mógł się nie pchać, gdzie nie jego miejsce. W Zbroszy  Dużej dawno temu był ksiądz  Czesław Sadłowski. Przyjechałem tam robić badania ankietowe nad wychowaniem religijnym. Prostego dojazdu nie było, więc z jakiegoś okolicznego miasteczka przyjechałem taksówką. Taksówkarz od razu zareagował: wiadomo, do księdza Czesława. Wspaniały człowiek. Na miejscu w salce przy kościele zobaczyłem ludzi. Oglądali jakiś film na video. Nie było księdza, ani nikt ich nie pilnował. A wtedy video, to było coś  niemal takiego jak dzisiaj mercedes. Luksus. W kościele sprzątanie. Pytam, czy są jakieś dyżury? Słyszę: sami przychodzimy, bo to przecież nasz kościół. Ksiądz tworzący normalną wspólnotę wiary był śledzony przez SB, szantażowany,  jego kazania były nagrywane, by można było potem tym manipulować. Stworzył pierwsze parafialne radio w Polsce, nie bał się nowości, nie bał się ludzi, otwierał ich na świat. Nawet to, że nie było problemu z robieniem badań w parafii, było ewenementem. Bo na ogół były wątpliwości, pytania: a po co, a o co pytacie, a co dalej z tym będzie? Zbrosza Duża była symbolem Kościoła na serio traktującego chrześcijaństwo. I okazuje się, że nie można sentymentalnie  trwać przy symbolach. Trzeba patrzeć na to, co się dzieje naprawdę, tu i teraz. Bo to pokazuje prawdę.

Ten Wpis został dodany do Wpisy. Pobierz link.