To nie my

A może właśnie toniemy. Alarmujące doniesienia o maltretowaniu niepełnosprawnych dzieci, zarządzane kontrole, zarzuty w stylu, że Kościół jest bezkarny, tłumaczenia, że to zemsta zwolnionego pracownika. Gdyby zapytać, skąd się to wszystko bierze? System, ludzie, pieniądze? Odsuńmy Kościół, wprowadźmy więcej kontroli, dajmy lepsze zarobki. I będzie lepiej? Czy maltretowaniem niepełnosprawnego nie jest zabieranie mu szansy na własne życie? Tłumaczenie, że on musi żyć przy mnie, bo się nie nadaje, nie potrafi, nie umie? Odsuwanie od siebie trudu bycia w rzeczywistym świecie? Doświadczaliśmy tego, gdy odmawiano nam wynajęcia domku, bo przecież niepełnosprawni mogą go spalić. Słuchaliśmy argumentów, że nie wypada, by oni byli twarzą miasta. Dostawaliśmy uwagi, że pomagać naszym dzieciom nie powinni, a nawet nie mogą oni. Bo przecież są właśnie tymi „onymi”. Trudno jest uczyć otwartości i pomagania, gdy traktuje się pomoc, wolontariat, jako dziwactwo, coś uciążliwego. Piekło to nie inni. Można je urządzać innym pokazując swoje anielskie twarze.

Ten Wpis został dodany do Wpisy. Pobierz link.