Smak życia

Nasi absolwenci

adam _m.jpg

Sylwetki absolwentów

Żyję w tym mieście

dsc08197 copym.jpg

Sylwetki

Nikt nie staje się szaleńcem z własnej woli  -   J. Lacan
Ale też nikt bez własnej woli i troski o siebie szaleńcem być nie przestanie
Społecznik roku 2017 PDF Drukuj Email
Wpisany przez Administrator   
piątek, 20 października 2017 08:36
Spis treści
Społecznik roku 2017
Strona 2
Wszystkie strony

Jak pomaganie zmieniło moje życie

To jest zgłoszenie na społecznika roku niepełnosprawnych wolontariuszy z Gorzowa. Sami nie zawsze potrafią opowiedzieć o sobie, bo są to osoby  głównie z niepełnosprawnością intelektualną i psychiczną. To, co robią niosąc pomoc innym, zmienia ich życie. Odchodzą od postaw roszczeniowych, przekonania, że są szczególnie pokrzywdzeni przez los, że im się należy. Nie oczekują nagrody czy pochwały. Chociaż to też jest potrzebne. Ogromna zmiana nastąpiła poprzez włączenie wolontariatu do systemu pomocy społecznej i pomaganie seniorom w miejscu zamieszkania. Wydaje się to paradoksalne, bo przecież system to pierwsze skojarzenie – schemat. Ale jednak.  Jest przejście od postawy – jeśli ja komuś pomogę, to on kiedyś pomoże mi, czyli od postawy pewnego interesu, do postawy:  jestem w pewnym systemie pracy społecznej, który dotyczy ludzi potrzebujących pomocy. A jeżeli jestem w takim systemie, to nie patrzę tylko na własne interesy, czyli nie pomagam, bo ktoś mi  kiedyś odda, pomoże.


 

 

Pomaganie seniorom i innym niepełnosprawnym przez samych niepełnosprawnych wywołuje  postawę: pomagam, bo jest człowiek potrzebujący pomocy.

Ten człowiek niczym mi nie odpłaci, może nawet będzie marudził i narzekał. Tak się nieraz zresztą działo.

A obok tego człowieka, któremu trzeba pomóc, jest drugi człowiek, niepełnosprawny,  który idzie pomagać, bo widzi, że pomoc jest potrzebna.  Ważne, że pomaga człowiek niepełnosprawny intelektualnie, choć nam się wydaje, że on nie potrafi rozumieć tak jak my. A on idzie pomagać, bo widzi potrzebującego człowieka. Nie musi znać  zasad jakiejś ogólnej, zewnętrznej etyki.  Nie trzeba prowadzić z nim szkoleń, których on nie rozumie. Trzeba otwierać mu świat, w którym może działać.

Odnoszenie się tylko do zewnętrznej etyki, która nie jest w nas, może być działaniem na pokaz, pozornym. Wtedy może  pojawiać się omijanie pobitego i potrzebującego pomocy, bo nie jest nasz – to jest obraz miłosiernego Samarytanina.

Wydaje się, że  w naszym wolontariacie następuje ogromna zmiana postaw wobec drugiego człowieka. Niepełnosprawny człowiek idzie do domu innego niepełnosprawnego i starego człowieka, dlatego, że on właśnie potrzebuje pomocy.  Pojawia się relacja moralna, wewnętrzna – ja i ktoś komu mogę pomóc. Ta zmiana wewnętrzna, przeżywana i przekształcana w stałe działanie, prowadzi do zmiany ich własnego życia i można powiedzieć – przemiany świata, za który niepełnosprawni biorą odpowiedzialność traktując swoje życie jak dar i zadanie.

Czy nie na tym właśnie polega miłość bliźniego, czy nie na tym polega Ewangelia?

 

A jak to wygląda w ich relacjach? Staramy się zbierać to, o czym mówią, czym żyją. Po wprowadzeniu nowego systemu pomagania seniorom, czyli obiadów w plecaku, jedna z wolontariuszek, Alicja, wcześniej mocno niechętna do współpracy i przekonana o swojej szczególnej wybitności, opowiedziała tak:

Bardzo lubię być w kawiarni, ponieważ dużo rzeczy się tam dzieje. Lubię tam przychodzić, bo są tam fajni ludzie, mogę dużo rzeczy się od nich nauczyć, patrząc na to co robią. Znalazłam tam swoje miejsce. Mam też kilku przyjaciół, na których wiem, że mogę liczyć np. Olę, która dużo mi o sobie mówi, czasami przychodzi i mnie rozśmiesza, co nie zawsze jest fajne, ale jeszcze ani razu nie zdarzyło mi się nic pobić, będąc na zmywaku. Czuję się za zmywak odpowiedzialna, ponieważ wiem, że dzięki mojej skromnej osobie kuchnia ma czyste naczynia, które potem idą do klientów. Czasami jest naprawdę duże tempo i wtedy zmywak chwilowo wygląda jak po mini wojnie. Ale Ala szybko to sama ogarnia. A to co jest jeszcze bardzo ważne, to to, że stoję a nie siedzę. Są też momenty kiedy Gracjan i reszta kuchni powie do mnie coś śmiesznego np. "no Ala ruchy na tym zmywaku. Potrzebujemy czystych garów". Na co ja wtedy z ironią mówię, "dajcie mi chwilę i zaraz będą gotowe". Czasami przychodzi do mnie pani Wioletta i wtedy mam trochę spinę, ponieważ patrzy czy jest porządek i czy niczego nie brakuje z kompletu naczyń. Ostatnio nawet zdarzyła się sytuacja, że powiedziała do mnie, że "daję radę" i nie ma do mnie żadnych zastrzeżeń póki co. Ucieszyło mnie to i podbudowało. Gdyby to było możliwe i miałabym na to jakikolwiek wpływ chciałabym mieć dany jeszcze jeden dzień w kawiarni. Ale póki co ogromnie się cieszę z tego co już mam i czekam na więcej. Mając nadzieję, że pan Kierownik może z czasem to rozważy. A jak nie, to może być też i tak, nadal będę starać się robić wszystko dobrze, dokładnie i starannie. Dzięki pobytowi w kawiarni moje nastawienie do siebie, ale też i innych odrobinę się zmieniło. Bardziej w siebie uwierzyłam i poczułam się potrzeba. Fajnie jest móc wiedzieć, że są ludzie w kawiarni którzy na mnie liczą. Bardzo fajne jest też to, że wiem, że jestem na swoim stanowisku sama. Pomimo tego, że w razie potrzeby mam obok instruktora lub kolegów z kuchni. Na ten moment nie chcę myśleć co by to było, jeśli by mnie w kawiarni zabrakło. Nie mam na myśli tylko samej siebie, ale też i tego, że daje mi pobyt tam dużo radości, momentami zabawy, ale też i odpowiedzialności, za to co mam do wykonania.

Pomoc wolontariuszy w zmianie życia ich własnego, ale także tych, którym pomagają, pięknie widać w opisie Agnieszki, dziewczyny po porażeniu mózgowym, po studiach. To niepełnosprawni wolontariusze, jej koledzy wpadli na pomysł, by otwierać przed nią świat, który wydawał się dotąd niedostępny. Niepełnosprawni intelektualnie odkryli najpierw możliwość i różnorodność świata dla siebie samych, a potem pomyśleli i zrobili wszystko, by ten świat był także dostępny dla Agnieszki, która tak o tym opowiedziała:

 

Z fundacji "Ad Rem", która współpracuje z Warsztatami Terapii Zajęciowej dostaliśmy zaproszenie na koncert "Chopin", który odbył się w Jazz Clubie Pod Filarami. Umówiłam się z wolontariuszami z naszego wolontariatu z Darkiem, Bartkiem, Anią i Czesiem, który pomogli mi pokonać bariery architektoniczne, wsiąść do autobusu. Autobusem pojechaliśmy do Jazz Clubu, podczas oglądania spektaklu był quiz dotyczący twórczości Chopina i odpowiadaliśmy na pytania. Nagrody otrzymaliśmy wszyscy, były to dwuosobowe zaproszenia do filharmonii, do teatru i amfiteatru. Po skończonym spektaklu odprowadzili mnie do domu.

Wolontariusze bardzo lubią pomagać. Bartek bardzo się cieszył, że może się tak mną opiekować, Darek daje Bartkowi różne zadania. Moja mama jest też bardzo wdzięczna za pomoc inaczej musiałabym spędzić czas sama, a tak zawsze można coś zorganizować. Jestem dzięki temu bardziej otwarta do ludzi, to jest budujące, bo muszę sobie jakoś radzić. Chodzimy razem z wolontariuszami do kina, do teatru, po centrach handlowych, na spacer do parku koło mnie albo gdzieś indziej, potrafimy sobie coś zaplanować.

Zapoczątkowały się te moje wyjścia od zbiórki funduszy na rzecz hospicjum. To było nasze pierwsze takie wspólne wyjście, gdzie musieliśmy się przemieścić autobusem. Dla mnie autobus to jednak jest przeszkoda, dwie osoby nie dadzą rady mi pomóc muszą być co najmniej trzy. Gdy autobus stoi na przystanku, idziemy do kierowcy i prosimy by obniżył nam podest, bo będzie wchodzić osoba niepełnosprawna ruchowo. Mówimy gdzie będziemy wysiadać, wówczas kierowca jest przygotowany. Stoję tam gdzie stoją wózki, siadam na swoim chodziku i przypinam się pasami. Podróżowanie po Gorzowie sprawia mi wielką radość, poznaję nowych ludzi, mam większą motywację do działania. Zawsze sobie coś zaplanujemy. Dostosowuje się do warunków, to nie jest tak, że chcę gdzieś iść i sobie gdzieś idę. Razem planujemy wyjścia. Zauważyłam, że jestem bardziej chętna do wychodzenia z domu. Jestem zmotywowana, że muszę sobie dać radę. Siedzenie w domu, to nie jest coś dobrego. A jak wyjdę to jakoś dzień leci, mogę coś zaobserwować, mogę czegoś się nauczyć, to jest bardzo wartościowe dla mnie. Moja mama też jest bardzo wdzięczna, za to że Darek, Bartek i reszta wolontariuszy wspierają mnie, pomagają mi. Ja zawsze sobie to wcześniej ustalam. Przekazuje to mamie, że planuje wyjście, moja mama mówi:" bardzo się cieszę, bo ja jestem zapracowana i nie mam tak czasu". Mama mówi, że się zmieniłam. W domu pomagam przy sprzątania, piorę, czasami ugotuję coś prostego, odkurzam.

Wolontariusze zajmują się mną bardzo odpowiedzialnie, np. Adam na warsztatach jest czasem "szalony", a jak jedzie ze mną gdzieś, zachowuje się odpowiedzialnie, służy mi wsparciem, oczywiście w tym co potrzebuję, pomaga mi. Bartek jak przychodzi do mnie, mówi "nie mogłem się doczekać spotkania, mogę w czymś ci pomóc? To jest dla mnie ważne, mam odpowiedzialne zadania".

Wolontariusze mówią, że bardzo lubią ze mną wychodzić, lubią to robić. Potrafią zawsze znaleźć dla mnie czas, nawet jak są zapracowani i mają inne zajęcia, mówią, że to maja radość jest piękna. To ich buduje, przemierzają ze mną szlaki. Zachowują się inaczej, wiedzą, że mają za mnie odpowiedzialność i zawsze od początku do końca ze mną są. Odbierają mnie z domu i odprowadzają mnie do domu. Czasami przychodzą do mnie na kawę, herbatę, coś słodkiego. Ja bardzo to lubię, w ogóle bardzo lubię ludzi. Moja niepełnosprawność naprawdę mnie ogranicza w poruszaniu się samodzielnie po Gorzowie. Dziękuję wolontariuszom, bez mamy mogę coś sobie zorganizować. Przed Świętami  miałam kolędę. Ja nie daję rady zapalać świeczek, bo mogę się poparzyć, a mamy nie było. Mama powiedziała, żebym pomyślała jak to mogę zrobić, może sąsiadka mi pomoże? Wtedy porozmawiałam z panią Moniką i podpowiedziała, że może Ania mi pomoże. Ania nawet sama to później zaproponowała, że pomoże mi przyjąć księdza. Była sumienna i odpowiedzialna. Jestem bardzo zadowolona z naszej współpracy i oby tak dalej. Czuję się osobą szczęśliwą. Następnym razem porobimy dużo zdjęć i pokażemy, bo to jest warte pokazania.

 

Do zgłoszenia dołączam krótki film o pomaganiu. Wiesław Antosz.

Poprawiony: piątek, 20 października 2017 08:42
 

Liczba gości

Naszą witrynę przegląda teraz 19 gości 

Skuś się na Gorzów

Badania w działaniu




Stworzone dzięki Joomla!. Designed by: free joomla templates VPS hosting Valid XHTML and CSS.